Halo! Panie Dyrektorze! Jest Pan tam??

Dzień dobry! Dziś, w dzień, w którym przeżywam pewien rodzaj zadumy, odwiedzając bliskich na grobach, wydumałem sobie taką oto myśl, że śmierć jest o tyle sprawiedliwa, że wszystko co mamy tutaj, na tym świecie, zostaje tutaj. Nie wszyscy jednak, którzy jeszcze pożyją, rozumieją to. Ale o czym mowa: Przechodząc sobie między grobami, jak to zwykle bywa przeglądałem sobie z ciekawości i nudów nagrobki, no i rzucił mi się jeden w oczy, bardzo ładny, gustowny, ALE: Tu leży pan dyrektor, doktor Jan Kowalski (nazwisko losowe). Tak przystanąłem przy tym grobie i się zastanawiam, czy mam się kurwa ukłonić? Pomodlić? To DYREKTOR! A dyrektor to ważna funkcja, a w Polsce takim ludziom trzeba się kłaniać, bo wypada, prawda? Mamy zakodowane we łbach pokazywać swoją wyższość, wszędzie, nawet jak widać po śmierci. To jest teraz Jan Kowalski, szkielet, nikt, wspomnienie. No i kurwa wspominać go jako dyrektora? Nie, dziękuję, wolałbym żeby wspominano mnie jako zajebistego człowieka, a nie motorniczego :) Zresztą w ogóle jak wspomniałem, mamy pierdolca na punkcie tytułowania. Pamiętam jak jeszcze nie było ochrony danych, były książki telefoniczne, to jak ktoś był magistrem, to przy nazwisku zawsze miał napisane "mgr". Reklama leku, w aptece "pani magister, poproszę Apap" Halo kurwa, o co chodzi?? Pani magister w aptece liżecie dupę, ale kasjerka z Biedronki to już kobieta, którą można pomiatać, hm? Jedna i druga może być wspaniałą matką, żoną, mieć te same problemy, ale w aptece nie będziecie się wyżywać, a w markecie, owszem. Prosicie z kierownikiem haha, bo kurwa wydaje się Wam, że Wasze wygodne dupska trzeba obsługiwać tak jak Wy sobie tego życzycie. Jak widzę, że ktoś stoi 4 minuty przy taśmie i już z wielką pretensją woła na cały sklep, GDZIE JEST KTOŚ DO KASY??? W piździe jest, Ty jebany buraku. Ludzie w marketach zapierdalają, mając trzydzieści różnych poleceń do ogarnięcia w jednym czasie, ale przyjdzie kurwa wąsaty Jan po czteropak i on musi być obsłużony JUŻ! Jak podczas komuny się stało w kolejkach, nie było sapania, teraz czeka 4 minuty i już kurwa nie pasuje. Kiedyś, zresztą nie jeden raz byłem świadkiem, jak i aktywnym uczestnikiem dyskusji, dlatego mówię o 4 minutach, bo kiedyś wyliczyłem jednej pani, jak skoczyła na kasjerkę i zaczęła ją wyzywać, no to się tak wkurwiłem, że aż mi się potem ręce trzęsły, a ona stwierdziła, że wcale nie była niemiła, a padały już teksty "proszę z kierownikiem" itp. Ogólnie nawrzucała kasjerce, że nie ma więcej kas otwartych i że jest więcej ludzi na sklepie i ma w tej chwili zawołać innych. No ludziom się w głowach pierdoli. Wyżywają się na słabszych, wylewają swoje prywatne frustracje na Bogu ducha winnych ludziach. Bo przecież kasjerka w markecie to nie kobieta, to zwykła szmata, która Cię ma obsłużyć, bo to Ty płacisz. A w drodze ze sklepu będziesz z fałszywym uśmiechem składała życzenia "spokojnych", nie widząc, że przez takich jak Ty, może wieczorem ta kobieta będzie roztrzęsiona płakać mężowi w ramię, bo Tobie się kurwa spieszyło...
Niestety to się nie zmieni.
Pamiętam moją przytaczaną przy każdej okazji historyjkę jak kiedyś, z 14 lat temu, gdy zaczynałem tak naprawdę przygodę z pracą, podszedł do mnie kierownik zmiany i na widok mojej obojętności wobec przychodzącego do pracy dyrektora zapytał :

Kiero: Rulon, czemu Ty się nie kłaniasz dyrektorowi?

Ja:  A czemu mam się kłaniać komuś kto przychodzi z zewnątrz do pomieszczenia i się nie wita?

Kiero:  Musisz schować honor do kieszeni.

Ja:  Ale ja nie mam kieszeni.

Kiero: ...

Także podsumowując, bądźcie mili, bądźcie życzliwi, ale jak przyjdzie co do czego, nie dajcie się dymać w imię chorych przyzwyczajeń, że jeden może więcej, drugi mniej, dlatego, że...No właśnie, dlaczego?