To spierdalaj...I w sumie na tym mógłbym zakończyć tego posta, ale żeby nie było, że jestem chamski, to wyjaśnię dlaczego irytuje mnie to tytułowe hasło.
Jak wiemy nie od dziś, czytanie książek pobudza umysł, wyobraźnię, uzupełnia zasób słów, których czasem brakuje podczas rozmowy i tak dalej i tak dalej, czy jak to teraz kurewsko modnie się mówi ET CETERA ET CETERA. O właśnie, nawet to pierdolone ET CETERA jest czymś modnym, chwilowo, na czasie. Tak jak jakiś czas temu większość celebrytów, a potem zwykłych ludzi każde zdanie zaczynało słowem "GENERALNIE". Borze leśny, jak mnie to wkurwiało. Nie spodziewałem się, że przyjdzie forma zdania, która będzie mnie wyprowadzać jeszcze bardziej z równowagi (Do tematu książek wrócimy za chwilę haha :D ) Otóż pojawiło się moje ukochane, niezastąpione "TAK?" na końcu zdania.
Byłbym w stanie torturować ludzi puszczając im 10 godzin wuwuzeli z Youtuba w ramach kary za to pierdolone "tak?" na końcu zdania.
Najlepsze jest to, że ludzie nie używają jakiegoś zwrotu i nagle JEB: Podchwycili, że bardziej dostojnie się człowiek wysławia i zaczyna się ...
"Będę państwa przewodnikiem tak?" "Generalnie tak to się robi tak? " "Wiecie Państwo, tak być nie powinno tak?" "Byłem w sklepie tak?"
KURWAAAAAAAAAAAAA!!
Szczytem szczytów było jak przy okazji pewnego wydarzenia wyszedł typ na środek sali, z mikrofonem i z pełną powagą, wzruszeniem ogłosił : "Chciałem Państwu podziękować tak?"
No kurwa nie wiem czy chcesz mi podziękować! Pytasz się mnie, czy jaki chuj?
No ale wiecie, to brzmi ładniej tak?
Oczywiście jak to ja, niejednokrotnie chciałem podyskutować na ten temat tak?
99% odpowiedzi, że to naleciałości z pracy, że w pracy tak się rozmawia z klientami i potem człowiek nie umie się przestawić...
No okej...W takim razie nie zdziwcie się jak zostanę motorniczym, to jak się wkurwię na Was podczas rozmowy, to będę na Was dzwonić...
No ale wracamy do czytania książek i pójścia do łóżka. Zaczynam zazdrościć bibliotekarzom, bo przeważnie ludzie w bibliotekach to pasjonaci książek. Dżizas oni muszą się ruchać na potęgę! Się nie zdziwię jak Sasha Gray będzie miała swoją prywatną bibliotekę. No niewaaaaaażne, bo jeszcze ktoś zaraz pomyśli, że ja naprawdę myślę, że ktoś stawia warunek czytania żeby uchylić szpary. Dobrze wiemy, że przy sprzyjających okolicznościach przyrody pojawi się dobrze zbudowany przystojniak z rozbrajającym uśmiechem i nienagannymi manierami, to będzie mógł być analfabetą, a i tak porucha.
Chodzi mi o to, że kolejny raz coś robicie na pokaz. Uważacie się za lepszych, bo czytacie, chwalicie się, że przeczytaliście już w tym roku ileś książek. Co to do kurwy nędzy jest, wyścig?
Ja ogólnie jakoś specjalnie nie czytam. Wolę odpłynąć przy muzyce. Trochę żałuję, bo wiem, że jak się człowiek zaczyta w coś fajnego, to tworzy swój własny, fajny świat. Ale czy ja muszę brać udział w wyścigu, że więcej przeczytam? W ogóle obnosić się z tym, że czytam? Przecież czytanie książki to dosyć intymna sprawa. Człowiek zamyka się w swoim świecie. Zazdroszczę tym, którzy potrafią podróżować i czytać, a już czytanie w komunikacji miejskiej to jest najwyższy level spokoju i opanowania. Przy gimbazie słuchającej głośno Gangu Albanii, przy starszych znudzonych ludziach, którzy jadą do lekarza i po drodze opowiadają o hemoroidach, wśród zapachów niemytej dupy w lato. Chciałbym tak się wyłączyć jak Ci, którzy czytają.
Po prostu nie rozumiem po co sugerować innym że też powinni czytać, że jak ktoś czyta to jest zajebisty, a jak nie czytasz, to nie pójdę z Tobą do łóżka...To kurwa nie idź, od walenia konia jeszcze nikt nie umarł..