Podstawowe zasady funkcjonowania w moim świecie.

                                                       Dzień dobry wszystkim!

Nie wiem od czego zacząć, bo mam dupsko spięte jak po paczce Stoperanu. Czuję się tu obco, nowe miejsce, świadomość, że ktoś to będzie czytał, masakra :)
Zacznę może od tego, że zdecydowałem się na uruchomienie czegoś takiego jak blog z prostej przyczyny: Lubię pisać i zauważyłem, że brakuje mi tego. Często pisałem jakieś obszerniejsze posty na facebooku, ale w pewnym momencie poczułem przesyt spierdoliny wśród zawartości, którą raczą nas użytkownicy tego najbardziej popularnego miejsca w sieci. Co chwilę posty co kto je, zdjęcia śniadania, kawy, wakacje, zdjęcia nóg, no i moje ulubione złote myśli...

"Uważaj na siebie przy odkręcaniu wody, ponieważ gdy puścisz za gorącą, to się poparzysz". Paolo Hydraulicello kurwa mać ...

Co do bloga, chciałbym żebyście oszczędzili mi jakichś wybitnie złych ocen, ponieważ jestem laikiem w pisaniu, nie wiem co tu się z czym je, moje zdania nie będą stylistycznie idealne. Nie jestem profesjonalistą, więc moje przemyślenia będą proste, bo ja prosty człowiek jestem. Miejcie to na uwadze proszę :)

Przekleństwa. Niestety jest to moja ulubiona forma przerywników w zdaniach, a że jest to miejsce, gdzie uzewnętrzniam się tylko ja, to nie mam zamiaru ugrzeczniać stylu pisania, który towarzyszy mi na co dzień, a więc z dużą ilością przekleństw.

Zawartość w postach. Tu również przeczuwam dowolność. Chciałem się skupić na temacie odchudzania. Odchudzania nie takiego, że "wow kurwa będę zwycięzcą, kto jak nie ja?? Ja nie dam rady??" Wręcz odwrotnie! Mam zamiar pisać o nierównej walce leniwego grubasa, który mimo, że ma jasne sygnały, że to ostatni dzwonek, to ma dalej wyjebane i odkłada cały proces w czasie. Może to jest dobra forma mobilizacji? Czas pokaże. Na pewno tego tematu nie odpuszczę. Obiecuję! A poza tym pewnie wtrącę jakieś swoje przemyślenia na spontanie, jakieś sytuacje, pewnie i takie, które kiedyś już opisywałem na fejsuniu. Zobaczymy. Najpierw muszę się oswoić z tym wszystkim i przede wszystkim ze świadomością, że ktoś będzie czytał moje wypociny, choć na wiele nie liczę.

Założenie mam takie, że jeżeli będzie mnie czytać regularnie minimum 30 osób, to będę widział w tym sens, choć jak mam być szczery, to nawet teraz, pisząc to, czuję się jak pizda, która jest pierwszy dzień w nowej pracy, do której nie jest kompletnie przygotowana. Taka forma obnażenia jaką jest pisanie o sobie to jednak wyzwanie, ale chuj tam, co będzie to będzie. Pozdrawiam Was gorąco :)