Posiłki, w, szpitalach, trochę, o, dzisiejszej, porażce...

No i jak ja mam kurwa odpocząć od pisania, jak mnie co chwilę coś wkurwia.
Tak jak obiecałem nie pisać do soboty, tak wszystko poszło się jebać. Już wyjaśniam.
Siedząc sobie ze słuchawkami na uszach i słuchając mojego ulubionego kawałka Metalliki "I disappear"
natknąłem się na informację, iż moja przyjaciółka skomentowała jakiś post na fanpejdżu "Posiłki w szpitalach", a że jest to mój ulubiony fanpejdż, to wszedłem zobaczyć co się tam podziało i jaki nowy chujowy posiłek wkleili. Co się okazało, admin poruszył odbytem i wzniósł wielką gównoburzę wystawiając na publiczny lincz jedną z komentujących dziewczyn, która zarzuciła adminom stawianie przecinków w złych miejscach. Dodam, że zrobiła to bez złośliwości, zwyczajnie pisząc, że można by nad tym popracować, bo trochę razi. No i ten gamoń wystawił screena jako posta, czepiając się dziewczyny, że nie używa polskich znaków, co miało być bezpośrednią przyczyną upublicznienia, czy też skoro to był komentarz, a nie wiadomość, wyolbrzymienia sprawy. Co najgorsze, przy każdym poście dodanym przez kogoś, admin gorliwie odpowiadał, za każdym razem przytaczając ten jebany brak polskich znaków, a jak jeden z obrońców admina podał przykład (strasznie kurwa nowy w internecie) zdania prof. Bralczyka o tym, że jest różnica, czy się robi łaskę, czy laskę, to już w ogóle admin popłynął na fali mocy odpowiedzi "hejterom".
Ja zadałem proste pytanie: czy również by umieścił takiego posta w przypadku, gdyby dziewczyna użyła polskich znaków? Dodam, że jak zobaczyłem artykuł do którego przyczepiła się dziewczyna, to faktycznie najebane przecinków, że jakby je na choince powiesić, to cały karton bombek bym wykorzystał...
Napisałem również, że naprawdę robi HALO z małego komentarza, w którym w sumie dziewczyna napisała prawdę. Uważam, że nawet jeżeli tutaj ktoś wytknie mi błędy w pisowni, to na pewno zwrócę na nie większą uwagę, bo wiem, że nie piszę poprawnie do końca, ale nie mam miliona polubień i nie piszą o mnie w gazetach. W takim przypadku dziewczynie podziękowałbym, a nie ośmieszał na oczach wszystkich czytających. No ale są ludzie, którzy doceniają tych, którzy chcą pomóc i tacy, którzy mają IQ zapalniczki i nie rozumieją, że to dla ich dobra.
Zresztą ja sam znam takie sytuacje doskonale, gdyż często się czepiam różnych błędów. Moje ulubione to : "powiedziałem kolegĄ, że zaraz będę", albo nie stawianie znaku zapytania na końcu pytania. Ileż to razy słyszałem, że Miodek się znalazł, polonista! W powyższej sytuacji nie było inaczej. Że to nie strona poświęcona poprawnej polszczyźnie, że dziewczyna się czepia, że polonistka się znalazła, że Miodek. Rzekłbym, że klasyka!
Zapamiętajcie tępe chuje raz na zawsze : TO, ŻE KTOŚ CHCE SIĘ POSŁUGIWAĆ POPRAWNĄ POLSZCZYZNĄ, NIE OZNACZA, ŻE JEST POLONISTĄ, CZY MIODKIEM!!!

To ignorancja i przyzwolenie na podawanie biednych argumentów typu "ważne, że się rozumie sens zdania" spowodowało, że ludzie, którzy ośmielą się poprawić kogoś, są wyśmiewani przez masę kretynów. Angielski to wszyscy umieją (oprócz mnie hue hue) i tym się szczycicie, wręcz wyśmiewacie tych co nie umieją, bo przecież dziś już każdy umie angielski. Angielski tak, gorzej z polskim...

A i bym zapomniał. Zostałem zablokowany na fanpejdżu z posiłkami ze szpitali :) No ale jak ktoś się miękką fają urodził, do sterczącym kutasem nie umrze...

P.S. Postaram się ograniczyć przekleństwa :)

Wesołych Świąt! Odpocznijcie w gronie najbliższych. Buziaczki.