Dzień dobry, chciałem Wam napisać, że dziś rano po przebudzeniu, wysrałem się, potem zjadłem śniadanie, zaraz idę pod prysznic. Kurwa, wczoraj w sumie miałem podobnie, w sumie to ja dziennie sram, jem śniadanie i się kąpię. Zastanawiam się czemu miałbym Wam o tym pisać? Zastanawiam się też, czemu Wy piszecie o rzeczach, które robi każdy. Znajdzie się wiele osób, które pomyśli sobie : "Kurwa a co Cię to obchodzi co kto wkleja, jego sprawa! " No to ja odpowiadam, że chuj Cię obchodzi co piszę na moim blogu! Moja sprawa!!
Czasem mam takie momenty, że wejdę sobie na czyjś profil i sobie zerkam na zdjęcia, komentarze, statusy i zadziwia mnie, ciągle mnie zadziwia co zrobił facebook z naszą prywatnością. Co zrobił z Wami? Nie chodzi mi o zdjęcia z wycieczek, nawet już pierdolę Endomondo, bo to jest jednak jakiś wyczyn, jest motywacja dla innych, ludzie się wspierają, jestem w stanie to zrozumieć, ale kurwa nigdy nie zrozumiem co się podziało w Waszych głowach, że zrobiliście wydarzenie z zaparzenia pierdolonej herbaty! Dorośli ludzie kurwa piszą, że zrobili sobie herbatę, przecież to jest komedia. 35 letnia baba wkleja kubek kawy, no zajebiście, wow, kawa! uszanowanko, kawa taka dobra, taka niedostępna, taka wyjątkowa! Idziesz do pracy? Wow!! Super, że idziesz do pracy! To takie niespotykane! Wow! Zresztą poruszam ten temat nie pierwszy raz i zapewne jak i wtedy, tak teraz natknę się na komentarze, że ja też piszę o koncertach, wklejam zdjęcia. Ale to jest pasja, ja nie neguję czyichś pasji, ale kurwa nie wmawiajcie mi, że zdjęcie kubka z herbatą jest wynikiem zwieńczenia jakiegoś wydarzenia. Chyba, że wkleicie herbatę na szczycie jakiejś góry, no to mnie może zainteresować, ale nie kurwa kubek na stole z Agaty, który postawiliście w kuchni. Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać to, że myślicie, że Wasze picie jest czymś, co może kogoś interesować. W ogóle sam mechanizm! Jak do tego dochodzi się zastanawiam. Idę do kuchni, chce mi się pić, patrzę, herbata, a chuj, zrobię sobie herbaty, posłucham muzyki, no i robię herbatę, wracam do pokoju, siadam, wyciągam telefon, robię zdjęcie HERBATY, wysyłam zdjęcie HERBATY i jeszcze podpisuję "pyszna herbatka". No mózg rozjebany.
Zresztą jest wiele schematów, jak ktoś jest chory, to też rozpierdala mnie dramaturgia, porozrzucane opakowania tabletek, koniecznie, ale to koniecznie paczka chusteczek, oraz kubek gorącej herbaty, koniecznie z cytryną, bo witamina c, choroba, leczenie, wiadomo, musi być pewność na stówę żeby ludzie wiedzieli jak to was choroba rozłożyła. Ludzie! Kurwa! Gdybym ja miał pisać co mnie nakurwia dziennie i z jaką "radością" czasem wstaję z łóżka, kiedy pan kręgosłup doskwiera, z jakim bólem się zmagam na co dzień... Ale o tym wiedzą tylko Ci, co mnie znają bliżej, bo szczerze jakbym miał kurwa wklejać na fejsa saszetkę Nimesilu i jęczeć z tego powodu, że czasem nawet proste ruchy sprawiają mi trudność, to bym się ze wstydu spalił. Dlaczego? Dlatego, że obok widzę jak ktoś opisuje życie Oli, która cytuję: "Już jako nastolatka przeszła 5 operacji
kolan, a w wieku 18 lat dowiedziała się od lekarzy, że cierpi na
stwardnienie rozsiane w jego wstępnej fazie. W ciągu następnych 2 lat
przechodziła autoimmunologiczne zapalenie mózgu i rdzenia, co spowodowało
że w pewnym momencie poruszała się tylko na wózku inwalidzkim i po
każdym kolejnym rzucie choroby na niego wracała. Rok temu po zapaleniu
nerwu wzrokowego na jakiś czas częściowo straciła wzrok. Mało jak na
23-latkę? No to dodajmy, że Ola jest również szczęśliwą mamą 2-letniej
Maryśki.
Dziś jak mówi Ola jej główną terapią jest własnie Jiu Jitsu i potrafi 4
razy w tygodniu zameldować się na macie. Gdybyś spojrzał z boku na to
jak trenuje, nigdy byś się nie domyślił że jest chora, a ostatnią
rzeczą, którą by chciała to dawanie jej jakichkolwiek forów. Trenuje i
sparuje normalnie, tak jak wszyscy w klubie." No i co? Czy nie czujecie się teraz jak miękkie pizdy mając świadomość, że wklejacie zdjęcie Gripexu i herbaty z cytryną, bo macie lekki kaszel i katarek?
A teraz wracam do ogarniania spraw codziennych, życząc Wam dobrego tygodnia, w końcu dziś poniedziałek! Trzeba by wkleić jakiś obrazek, że znów dzisiaj poniedziałek! A w piątek, że piątunio, a w niedzielę, że "cholera ale ten weekend zleciał, jutro znowu poniedziałek"...Dobra nie nakręcam się, bo mi herbata wystygnie :)
Buziaczki misie pysie :*