Wchodzi facet do windy...

...a tam jebie...

Temat wraca jak bumerang. Ja pierdolę, wsiadam do windy, po raz kolejny i po raz kolejny muszę wysiąść piętro wyżej niż zamierzam, żeby czasem ktoś, kto wejdzie nie pomyślał, że to ode mnie tak pięknie jebie.
Jak wspomniałem, temat powraca, więc powtórzę się zapewne w przemyśleniach, sformułowaniach, ale no muszę, bo mnie to rozpierdala na taką skalę, że nie macie pojęcia. Przypominam wszystkim, którym ciągnie spod pachy, że prysznic zapobiegawczy zajmuje maksymalnie 5 minut, naprawdę kurwa pięć jebanych minut, w porywach do siedmiu. To wystarczy, w zupełności wystarczy. Umyjesz twarz, pachy, jaja, dupsko, nogi, spłuczesz, zęby na dokładkę, uszy, dezodorant, dobry perfum i wypierdalasz na miasto "like a boss". Ale po chuj. Lepiej wstać i pójść w chuj w podkoszulku z promocji w Auchan w którym się spało. A potem ja wchodzę do windy i chce mi się rzygać. Ja już nie wspominam o jakichś brudnych paznokciach przykładowo, bo to już po prostu jest dla mnie temat, którego nie potrafię ogarnąć nawet w 1%. Pamiętam jak kiedyś złożyłem wizytę w banku prosto po pracy, patrzę na paznokcie już przy "okienku" i mówię "o kurwa". Oczywiście ich nawet nie można było nazwać brudnymi, tylko takie no, niewypielęgnowane jak trzeba. Zacząłem się tłumaczyć obcej kobiecie dlaczego nie jestem pierwszej świeżości. Tu pewnie się pojawi żarówka pod tytułem "a może Ci, których mijam też są po pracy itp." NIE! W windzie nikt nie jedzie w dół po pracy! W autobusie, czy tramwaju też można spotkać ludzi, którzy nie pachną może najlepiej, ale nie jebią, mają czyste ciuchy i wtedy jest specyficzny zapach jakby to ująć "świeżego" potu, a nie przenoszonego tydzień wraz z pięknym podkoszulkiem. Kolejna sprawa, pranie...

Gdybyśmy żyli w czasach kiedy pierze się w rzece, byłbym w stanie zrozumieć, że kurwa nie ma czasu, rzeka w chuj daleko, deszcz pada i tak dalej, ale dobrze wiemy jakie są czasy i dobrze wiemy, że teraz pralka za niedługo oprócz tego, że wypierze, to jeszcze pogłaszcze Cię po dłoni i opierdoli pałę z połykiem. Ale po chuj prać? Przecież nic się nie stanie jak sobie pochodzę tydzień w jednej koszuli. Ja nie czuję, to pewnie inni też nie HE HE HE kurwa mać. Wrzucasz do pralki, wsypujesz proszek, płyn, wciskasz jebany START i idziesz w chuj na godzinę, czy na ile tam sobie ustawisz. To są podstawy, które myślący człowiek powinien spełniać, żeby dobrze współgrać z innymi.

Hmm choć w sumie...Czego ja wymagam? W społeczeństwie, któremu trudno jest zgasić peta w popielniczce, wyrzucając go przez balkon, któremu trudno jest wyrzucić śmieci, które się nazbierały na dzikim grillu, na rybach, w samochodzie. Życie byłoby takie piękne, gdyby ludzie nie byli jebanymi egoistami. A jest coraz gorzej. Liczę się JA! A najśmieszniejsze są pretensje typu "ale tu brudno". Kto się o to postarał? Małpy spierdoliły z zoo i porozrzucały śmieci? Tygrysy kurwa? Człowiek niszczy swoje środowisko. Bo przecież Ty w tym lesie, czy nad wodą nie mieszkasz, to możesz zostawić śmieci, zamiast wrzucić to pierdolonego worka JAN NIEZBĘDNY, czy nawet do jednorazówki z Biedry. No ale potem przyjedzie taki Pan do swojego bloku i zobaczy puszkę piwa na półpiętrze i stwierdzi, że hołota pije i zostawia syf.

Jakby każdy dbał o takie szczegóły, to świat byłby piękniejszy. To są szczegóły, ale jak tych szczegółów są miliony, to już zaczyna się to robić widoczne.

Właśnie mi się przypomniało jak byliśmy w parku w Świerklańcu jakiś czas temu (stamtąd właśnie moje profilowe na fejsie :)   ) I jest tam taki mostek, zbiornik, klimat fajny, no i oczywiście kurwa butelki po piwie, wódce i ...papier po starterze do telefonu...
Zawsze w takich przypadkach zastanawia mnie jakim trzeba być niedojebem, żeby idąc w tak fajnym miejscu, wjebać do rzeczki starter. Jak bardzo trzeba być zjebanym?

Ale ludzie to ogólnie banda chuja i tyle. Niby jest lepiej, niby ludzie próbują być bardziej mili dla siebie, ale osobiście widzę w tym wiele fałszu. Ludzie są mili, ale wtedy, kiedy mają z tego korzyść. Nie ma bezinteresownej empatii. Znaczy nie ma ... Jest, ale jednak wydaje mi się, że w większości to jest podszyte jakąś podświadomą chęcią zyskania czegoś.

A, że ludzie są bandą chuja, to jeszcze pozwolę sobie wspomnieć o tym, co dziś mnie strasznie zmroziło.
Nie jestem zaangażowany politycznie, martwi mnie to, że większość moich znajomych, o nieznajomych nawet nie wspominam, stało się specjalistami od polityki, co oczywiście przekłada się jedynie na wklejaniu podstawionych obrazków w necie, no ale nie wtrącam się, milczę, mam swoje zdanie na ten temat, ale nie moja "ściana", więc róbta co chceta, aaaale wracając do tematu!
Pojawiło się gdzieś zdjęcie chyba Beaty Szydło z mężem, no i na tapecie wylądował właśnie mąż.
Z ciekawości wszedłem komentarze...
Byłem szczerze zażenowany, naprawdę. Jak ludziom niewiele trzeba podstawić, żeby pokazali jakimi są kurwami. Epitety, które się pojawiły pod adresem Bogu ducha winnego gościa, który po prostu pojawił się na zdjęciu z żoną były przerażające. Ćwok, wieśniak, utrzymanek, tępak...
Wszedłem na kilka profili zobaczyć co to za ludzie, jak oni wyglądają, co sobą prezentują.
 Wyglądało to mniej więcej tak, jak ja wbijałbym gościowi, który waży tyle co ja od grubych świń, spaślaków, wieprzów i tym podobnych. Totalna żenada. Kim wy kurwa jesteście żeby oceniać i ganić obcego gościa, który nic wam kurwa nie zrobił?
 Rozumiem, że wbijacie politykom, bo to są żłoby, które żyją za nasze, choć też większość wbit jest odnośnie wyglądu, a nie merytorycznej krytyki politycznych działań, no ale tak to wygląda, w necie jesteście armią nie do zniszczenia. Ale wiadomo, gdzieś trzeba frustrację spuścić. Najlepiej tam, gdzie dostanie się za to sporo lajków od anonimów.

Spokojnej nocy :)