Nigdzie tak nie odpoczniesz jak w parku!

Witam gorąco, bardzo gorąco. W zeszłą niedzielę, przy totalnym lenistwie pewne braki w lodówce spowodowały przymus ruszenia dupska i zrobienia szybkich zakupów. Gdy już wyszliśmy na zewnątrz, postanowiliśmy iść do parku na spacer. Piękna pogoda, szkoda marnować, pójdziemy się przewietrzyć, odpocząć, posłuchać szumu drzew, zobaczyć jak idzie budowa Stadionu Śląskiego, czy może po 10 latach i wpierdoleniu miliardów, jest już bliska ukończenia. W niedzielę jest zawsze mnóstwo ludzi, ale myślę sobie, że w sumie park chorzowski jest tak duży, że każdy znajdzie ustronne miejsce dla siebie, nie wkurwiając się zbytnio. W końcu nie jestem pan i władca świata, więc nie ma tak dobrze. Aaaa, Park Śląski! Tak to się teraz nazywa. Grube hajsy poszły na zmianę nazwy, więc niech będzie, będę używał tej obecnie obowiązującej.

Ale do rzeczy! Idę sobie, idę, mijam stragan z warzywami, marchewka uśmiecha się do mnie, jabłuszka radośnie lśnią, pietruszka wachluje żeby było mi chłodniej, mijam wiadukt, wchodzę do parku, uśmiech, relaks, nagle JEB! Z prawej strony dobiega dźwięk disco polo. Napierdala tak głośno, że masakra. W niedzielę kurwa, w parku, do którego idzie się wyciszyć. No, ale jest to niemalże przy wejściu, więc ja dalej się cieszę i po rzuceniu 27 "kurew" idziemy dalej, głębiej, tam, gdzie będzie ciszej. Mijamy halę "Kapelusz", dźwięki disco polo już daleko za mną, ledwo słychać, skręcam w lewo : JESTEŚ SZALONA MÓWIĘ CI!
J.A.P.I.E.R.D.O.L.Ę. Myślałem, że mi pompa jebnie. Piosenka, której szczerze nienawidzę, naprawdę.
Nie ma kawałka, który mnie bardziej wkurwia niż "jesteś szalona". Ten pierdolony keyboard, ta popierdolona muzyczka. Powiedziałem sobie kiedyś, że jak będę brać ślub, jak jakiś DJ będzie chciał klasycznie zapuścić parę hitów, jak na przykład JESTEŚ SZALONA, to podejdę i mu zajebię, zwyczajnie go pierdolnę i każę wypierdalać.

Niestety, ale przy tym kawałku nie działa u mnie "po alkoholu każdy się bawi HE HE HE".
Jest na świecie tyle muzyki, że obejdzie się bez tego gówna. Wolałbym zapętlić Coco Jambo grane na wuwuzeli przez 3 godziny.

No, ale wracając do tematu parku, jako, że jestem na diecie, postanowiłem w ramach nagrody (nie wiem kurwa za co, sam się oszukuję, że ta dieta jest restrykcyjna, a nie jest) wpierdolić gofra. Gofer, jebany kawałek ciasta, najebane śmietany tak, że mi się wyjebało połowę na ziemię - 9 ZŁOTYCH. Banda chuja, no ale chciałem sobie osłodzić, więc to zrobiłem. Idąc w stronę Stadionu Śląskiego, cały czas napierdalało disco polo, z koncertowych głośników, bo akcja jak się okazało, działa się w Amfiteatrze. Między piosenkami pan DJ zachęcał wszystkich żeby się najebali (sponsorem zacnej imprezy było Tyskie).
Tu też chciałbym wspomnieć o absurdzie, gdzie ja dostanę mandat za picie piwka na ławce w ciszy, a typ napierdala przez mikrofon, że piwko dobre, pijcie to się będziecie lepiej bawić. Zachęca do życia w trzeźwości jak chuj.

Etap kolejny naszego spaceru : Kolejka linowa ELKA. Zajebista sprawa. Polecam opcję krzesełka, bo jeszcze jest gondola, ale to umniejsza efekt całej przejażdżki.
W każdym razie popierdalając sobie taką kolejką można zobaczyć wiele ciekawych rzeczy, między innymi, że Stadion jeszcze nie jest skończony. Można również zobaczyć Wesołe Miasteczko.
Ten kto pozwolił, żeby ta nazwa została, musiał być totalnie najebany. Wesołe Miasteczko. Wesoły to tam może być Józek co jeździ łódką z ludźmi i pilnuje żeby żaden się nie wyjebał za burtę. Obraz nędzy i rozpaczy. Tam powinny być wycieczki fakultatywne w temacie "jak zjebać inwestycję". Kurwa rozumiecie, że za karnet trzeba zapłacić 50 złotych, a jest tam może z 10 urządzeń, które działają? Z czego największą atrakcją jest rollercoaster, który jedzie pół minuty, zrobi dwie pętle i koniec. Oczom nie wierzyłem, więc zrobiłem na wszelki wypadek kilka zdjęć tego bajecznego lunaparku. No ale po chuj inwestować. Lepiej zakupić "filiżanki" 40 letnie i szumnie ogłaszać, że za niedługo ruszają NOWE karuzele. Idź pan w chuj ...

Jak już jestem przy inwestycjach w parku, to nie mogę ominąć tematu kąpieliska FALA.
Znajomym spoza Śląska polecam google żebyście sobie zobaczyli jak to kiedyś wyglądało.
W czasach mojego dzieciństwa na Falę szło się dziennie, szły tysiące ludzi, a zapach świeżego popkornu roznosił się daleko przed wejściem. Woda firmowa, restauracja, w której specjalnością był bigos, po którym się srało pół tygodnia, ale ogólnie to było coś. Wielkie kąpielisko, dużo basenów, na samym końcu parku, świetne miejsce na spędzenie dnia. Teraz? RUINA...No ale po chuj inwestować....

Jeszcze wrócę do Elki. Obecnie jeździ na jednym odcinku łączącym Stadion Śląski i Wesołe (haha) Miasteczko. Kiedyś jeździła na odcinkach ze Stadionu Do Planetarium, z Planetarium do Wesołego. Walnąć taki odcinek było czymś zajebistym. Kolejka jeździła nad Zoo. (o zoo nie będę pisał, bo bym się zbytnio podkurwił na myśl o biednych zwierzątkach.) Do tego była kolejka wąskotorowa, która również jeździ do dziś, ale podobnie jak Elka, bardzo okrojoną trasą. Chyba kilka minut, jeden przystanek. Kiedyś jeździła przez cały park, robiąc wielką pętlę, od Wesołego Miasteczka, aż po Stadion Śląski, gdzie przejazd trwał prawie pół godziny. Mimo, że spalinowa lokomotywa była kurewsko głośna, to tak długi przejazd lasami był wielką atrakcją. No, ale ....że tak się powtórzę, po chuj inwestować.

Podsumowując, poszedłem się zrelaksować, a wróciłem pełen refleksji i z "Ona czuje we mnie piniondz' w głowie.